Reklama

Podobna do zmarłej legendy? Ta rola może zniszczyć jej karierę

Marisa Abela to z pewnością aktorka, która wciąż pozostaje nieznana szerszemu gronu odbiorców. Mimo tego, że wystąpiła w zeszłorocznym hicie "Barbie" (Greta Gerwig, 2023), mało kto potrafi przypisać twarz do jej nazwiska. Czy rola kultowej piosenkarki będzie punktem zwrotnym w jej karierze?

Marisa Abela: Wprowadzenie i początki

Urodziła się 7 grudnia 1996 roku w rodzinie z ciekawymi korzeniami. Jej ojciec jest pochodzenia libijsko-maltańskiego natomiast matka ma powiązania z Europą Wschodnią i korzenie polsko-żydowsko-rosyjskie. Dzieciństwo spędziła w Brighton oraz szkole położonej na obrzeżach miasta. W 2008 roku udało jej się wystąpić w filmie "Man in a Box" (Steven Rhys Lewis, 2008), który opowiadał o człowieku zamkniętym w niewielkim pomieszczeniu, nieustannie obserwowanym przez kamery. Dla młodej dziewczyny ten kameralny i realizacyjnie ubogi film zapewne nie był wymarzonym rozpoczęciem kinowej kariery. Nic więc dziwnego, że Marisa Abela swoją przyszłość wiązała z czymś zupełnie innym niż aktorstwo, bowiem zamierzała studiować historię i prawo. W ostatniej chwili rozmyśliła się i podjęła naukę na RADA (Royal Academy of Dramatic Art), którą ukończyła w 2019 roku. 

Reklama

Marisa Abela: Pierwsze poważniejsze występy

W zawodzie aktorskim zaczyna się spełniać tuż po studiach, występując w serialu Sky - "Cobra. Cyberwar". Produkcja opowiada o paraliżu, który dotyka Wielką Brytanię po ogromnej przerwie w dostawie prądu. Tytułowa grupa specjalna Cobra, zostaje zaangażowana w opanowanie narastającego chaosu. Marisa Abela wciela się w Ellie Sutherland, która nie jest jednym z głównych protagonistów, ale kobieta ma okazję powrócić do swojej postaci w sześciu odcinkach. 

Kolejny serial na jej koncie to "Branża". Stworzony dla HBO Max serial oryginalny pozwolił aktorce rozwinąć skrzydła, gdyż tym razem stała się pełnoprawną częścią obsady. Produkcja posiada aktualnie dwa sezony i opowiada o losach świeżo upieczonych absolwentów uczelni wyższych, którzy próbują odnaleźć się w świecie wielkich finansów. Starają się o pracę w czołowym londyńskim banku inwestycyjnym, licząc na to, że będą oceniani tylko na podstawie swoich dotychczasowych osiągnięć. Jednakże ich wizja jest daleka od rzeczywistości, o czym szybko się przekonują, wchodząc w zabetonowane struktury firmowej hierarchii. “Branża" to jednak nie tylko opowieść o zamiłowaniu młodych do cyferek, ale także o ich życiu po ośmiu godzinach w biurze, które naznaczone jest chęcią odreagowania zawodowych stresów, sięganiem po używki i częstym imprezowaniem. 

Rok 2022 był do tej pory najbardziej owocnym w jej karierze. Oprócz premiery kolejnego sezonu "Branży" mogliśmy ją zobaczyć w dwóch filmach. "Ona jest miłością" (Jamie Adams, 2022) to pierwszy z nich. Fabuła skupia się na pewnego rodzaju miłosnym trójkącie. Po ponad dziesięciu latach od rozwodu Patricia (Haley Bennett), w wyniku podróży służbowej do Kornwalii, zatrzymuje się w hotelu prowadzonym przez nową dziewczynę swojego byłego męża. Ta niespodziewana podróż zmusi ją do zrewidowania swojej przeszłości. Marisa Abela gra tutaj drugie skrzypce, ale jej występ przykuł uwagę recenzentów. Kevin Maher na łamach The Times chwalił to, jak wcieliła się w postać nazywając jej rolę "zniewalającą". 

Drugim dziełem z tego roku, w którym miała okazję się pojawić to: "Szpieg, którego nie było" (Declan Lawn, Adam Patterson, 2022). To ciekawy dreszczowiec, a dodatkowych emocji może dostarczyć fakt, że ta historia została oparta na kanwie autentycznych wydarzeń. Podający się za agenta MI5 mężczyzna, uwodzi kolejne kobiety, doprowadzając do tego, że te oddają mu oszczędności swojego życia. Marisa Abela również tutaj wciela się w drugoplanową rolę, występując u boku Gemmy Arterton i Jamesa Nortona

Ostatnią produkcją przed wielkim angażem, przy której pracuje jest "Barbie". Dzieło Grety Gerwig bez wątpienia przejdzie do historii kina i stanie się obiektem wielu analiz i interpretacji. Aczkolwiek tego samego raczej nie powiemy o występie młodej aktorki, ponieważ rola "nastolatki rozmawiającej z Barbie" nigdy nie zostanie zaliczona do grona tych kultowych. 

"Back to Black" i Amy Winehouse

Ten rok i nadchodząca premiera filmu biograficznego "Back to Black. Historia Amy Winehouse" (Sam Taylor-Johnson, 2024), wydają się przełomowe w dorobku aktorki. Aczkolwiek rola tak kultowej piosenkarki może być dla niej zarówno błogosławieństwem jak i przekleństwem. Wszystko zależy od tego, czy przekona do siebie fanów zmarłej artystki. 

"Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby była to nieznana, młoda, angielsko-londyńska i cwaniacka aktorka, która wygląda trochę jak Amy. Chcemy, aby ktoś sportretował Amy w sposób taki, jaka była... A była zabawną, błyskotliwą, czarującą i zarazem okropną osobą". O tym kto mógłby wcielić się w piosenkarkę, mówił dla The Sun jej ojciec. Marisa Abela spełnia większość z tych wymagań, więc wydaje się, że twórcy rzeczywiście postawili na właściwą osobę. 

Sama aktorka w rozmowie dla Radio 2 wspomina, jak wyglądał okres zdjęciowy i mówi o tym, że film był zasadniczo kręcony od końca: "zaczęliśmy kręcić sam koniec naszego filmu, w momencie, w którym Amy jest najsłabsza, więc miałam czas, aby przygotować się do tego fizycznie". Dodaje również, że doprowadzanie swojego organizmu do takich skrajności było dla niej wyzwaniem, ale była pod opieką dietetyków, którzy kontrolowali zachodzące zmiany tak, by odtwórczyni roli tytułowej nic się nie stało. Jednak to odwrócenie chronologii w opinii aktorki, miało też pozytywne skutki: "miejscem, w którym zostawiliśmy Amy podczas kręcenia tego filmu, był moment, kiedy była najzdrowsza, za co jestem bardzo wdzięczna, ponieważ rozstawialiśmy się z nią w radosnej atmosferze, granie tych scen było naprawdę zabawne. Była młodą dziewczyną pełną życia i talentu". 

Marisa Abela: Co dalej?

Odpowiedź na to pytanie w dużej mierze zależy od tego, jak zostanie odebrany film "Back to Black. Historia Amy Winehouse". Tomasz Raczek przed pokazem dzieła w krótkiej rozmowie z Łukaszem Muszyńskim dla portalu Filmweb, jako swoją największą obawę wobec projektu wymienia fakt, iż to aktorka będzie wykonywała wszystkie piosenki. Zagraniczne recenzje nie są zbyt przychylne, a sam Raczek pisze o wydmuszce, banalności i braku wiarygodności. Film premierę kinową będzie miał już w ten piątek, 19 kwietnia. Być może widzowie spojrzą na obraz nieco bardziej przychylnym okiem i zakochają się w odtwórczyni głównej roli. 

Warto również dodać, że portal IMDb, sugeruje, iż młodą artystkę zobaczymy w filmie "Black Bag", który obecnie jest w fazie przygotowań. Za kamerą tej produkcji miałby stanąć Steven Soderbergh, a obok Marisy Abeli wystąpiłyby takie gwiazdy jak: Cate Blanchett, Michael Fassbender i Pierce Brosnan. Istnieje zatem szansa na to, że nawet jeśli “Back to Black. Historia Amy Winehouse" okaże się finansową i artystyczną klapą, aktorka nie podda się i dalej będzie dążyć do rozwoju swojej kariery.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Marisa Abela | Back to Black | Ona jest miłością | barbie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama