"Jesteś tam, Boże? To ja Margaret": Ciepłe i mądre kino nie tylko o dojrzewaniu

Rachel McAdams i Abby Ryder Fortson w filmie "Jesteś tam, Boże? To ja, Margaret" /materiały prasowe

Judaizm vs chrześcijaństwo, a w środku wychowana w areligijnym duchu nastolatka, która rozmawia ze swoim wyobrażeniem Boga. Wszystko w Ameryce lat 70. XX wieku i z wątkiem fizycznego dojrzewania w centrum. Kelly Fremon Craig nakręciła uroczą, inteligentną i zabawną opowieść, która jest jednak czymś więcej niż "feel good movie".

  • Ponadczasowa opowieść o dorastaniu, która już od dziesięcioleci przemawia do kolejnych pokoleń. W wieku 11 lat Margaret przeprowadza się do nowego miasta i zaczyna rozważać wszystko, co dotyczy egzystencji, przyjaźni i okresu dojrzewania. Pełne miłości wsparcie oferuje jej matka, która sama próbuje zaaklimatyzować się w nowym miejscu, oraz babcia Sylvia, starająca się odnaleźć szczęście w kolejnym etapie swojego życia.
  • Główne role w filmie "Jesteś tam, Boże? To ja Margaret" zagrały: Rachel McAdams (w roli matki), Kathy Bates (babcia) i Abby Ryder Fortson (Margaret).
  • Film jest dostępny na platformie HBO Max.

"Jesteś tam, Boże? To ja Margaret": Znakomity film, który ominął polskie kina

Film "Jesteś tam, Boże? To ja Margaret" mimo, że zbierał w zeszłym roku za oceanem świetne recenzje, ominął polskie kina i pojawił się od razu w serwisie HBO Max. "Błagam niech New Jersey nie będzie zbyt okropne" - mówi zrozpaczona Margaret Simon (Abby Ryder Fortson), której rodzice Barbara i Herb (Rachel McAdams, Benny Safdie) oznajmili właśnie, że przenoszą się z Brooklynu na suburbia. Tak mogłaby zaczynać się kolejna opowieść z uniwersum Kevina Smitha, który od 30 lat autoironicznie portretuje miejsce, która jest dla napuszonych nowojorczyków tym, czym Radom dla napuszonych warszawiaków.

Margaret nie chce się przenosić do przedmieść wyjętych z mitologii lat 50. XX wieku, białego domku za białym płotem z idealnie przystrzyżonym trawnikiem. Egzystuje może i w małym mieszkanku w samym środku szalonego Nowego Jorku, ale za oknem pulsuje życie, lata 70. nadchodzą, natomiast życiowa harmonia jest ułożona przez przebojową babcię Sylvię (Kathy Bates), która wcale nie chce stracić z oczu ukochanej wnusi.

Nie tylko przez więzy krwi Sylvia kurczowo trzyma się wnuczki, ale również przez religię. Babcia jest głęboko wierzącą Żydówką i pragnie, by Margaret odkryła piękno judaizmu. Tyle, że rodzice Margaret z wyboru wychowują ją areligijnie, pozwalając by sama zdecydowała, jaką religię wybierze, gdy będzie dojrzała. Wszystko przez mezalians, jaki popełniła jej matka w oczach rodziny. Barbara pochodzi bowiem z konserwatywnego chrześcijańskiego domu, gdzie związek z wyznawcą judaizmu nie był mile widziany. Żydówka Sylvia też niespecjalnie jest zakochana w gojach. Herb wybiera więc drogę świeckiej żydowskości, co zresztą wpisuje go nawet fizycznie w neurotyczny świat Larry'ego Davida i Woody'ego Allena. Salfdie idealnie sprawdza się w takiej roli.

Margaret tymczasem trafia od razu po przeprowadzce pod skrzydła "koleżanek z sąsiedztwa", na czele z Nancy (Elle Graham), która wprowadza ją w świat amerykańskich przedmieść z ich specyficznym kodeksem społecznym i klimatem. Nastoletnia Margaret właśnie w takim świecie wchodzi w okres dojrzewania, gdzie pierwszy okres jest wyznacznikiem dojrzałości w grupie. Do tego zaczynają się pierwsze poważne flirty, walka o miejsce w szkolnej hierarchii i rozpoznanie, czym jest presja rówieśników. Również Barbara zderza się z istotą "amerykańskiego snu", uosobionego przez konserwatywne poukładanie świata na przedmieściach. Działające w samorządzie szkolnym mamy dbają o dom, a ojcowie zarabiają pieniądze. Tyle, że Barbara jest wolnym duchem z nowojorskiego Babilonu i nie chce wpasowywać się w ten schemat. Schemat bardzo amerykański i obrosły mitologią, którą zakwestionowano w latach 60. XX wieku.

Szukanie wolności dojrzałej kobiety oraz dojrzewającej dziewczyny

"Jesteś tam, Boże? To ja Margaret" jest kinem emancypacyjnym i feministycznym, które opowiada o szukaniu wolności dojrzałej kobiety oraz dojrzewającej dziewczyny. Matki i córki, rzuconych w świat budowany przez mężczyzn. Jest jednak ten film pozbawiony nachalnej publicystyki i naleciałości ideologicznych. Blisko mu do wspaniałego "Lady Bird" Grety Gerwig, który również opowiadał o dorastaniu w cieniu religii, ale Kelly Fremon Craig idzie w stronę kina cieplejszego i lżejszego.

Film jest oparty na wydanej w latach 70. XX wieku książce Judy Blume, która jest jedną z najważniejszych kontrkulturowych powieści swoich burzliwych czasów. Wydana dwa lata po rewolucyjnym roku 1968 wzbudziła wielkie kontrowersje z powodu otwartego opisu istoty pierwszej menstruacji w życiu kobiety oraz postawienia pytania o to, czy wolno dziecku narzucać swoją religię. W dzisiejszym zlaicyzowanym i sfeminizowanym świecie te pytania nie wzbudzają większych kontrowersji, więc Fremon musiała położyć środek ciężkości na inne kwestie. Dlatego tak ważna jest scena spotkania się Sylvi z rodzicami Barbary (Mia Dillon, Gary Houston) oraz położenie nacisku na relacje z jej nowymi koleżankami.

Osobowość nastolatków i ich egzystencjalne rozterki nie są zniewolone swoimi czasami, więc pokolenie smartfona może z powodzeniem przejrzeć się w lustrze liceum Margaret sprzed pół wieku. Reżyserka i autorka scenariusza wcześniej dała nam bardzo ciekawą "Gorzką siedemnastkę" (2016), gdzie grając znaczonymi kartami licealnego kina young adult potrafiła opowiedzieć żywą i mięsistą historię dojrzewania we współczesnym high school, gdzie amerykańska dusza naprawdę nabiera najważniejszych cech. Wiem coś o tym jako absolwent amerykańskiego liceum. Co prawda na przełomie wieków, ale duch świata Margaret przeniknął i mój świat końca lat 90. XX wieku. Zaświadczam więc, że subtelny "Jesteś tam, Boże? To ja Margaret" w bardzo mądry sposób mówi nam o USA oraz dojrzewaniu, tych, którzy przesiąkli amerykańską kulturą. Czyli nas wszystkich.

8/10

"Jesteś tam, Boże? To ja Margaret" (Are You There God? It's Me, Margaret), reż. Kelly Fremon Craig, USA 2023, dostępność: HBO Max.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama